Nie możesz powiedzieć swoim dzieciom, że nie dasz rady. One widzą w Tobie superbohatera… [WYWIAD]

Pomysł na wywiad powstał w mojej głowie zupełnie spontanicznie. Zobaczyłem kilka komentarzy mojego rozmówcy w mediach społecznościowych i pomyślałem: “niezły Gość. Na pewno ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia w temacie ojcostwa i zarządzania”. Przedstawiam Wam rozmowę z Damianem Wojciechowskim* – szefem zespołu farmaceutów w aptece.

Która z ról Twoim zdaniem jest trudniejsza: rola szefa czy rodzica? Czy da się to porównać?

Zdecydowanie rola rodzica jest najtrudniejszą rolą w życiu. Przede wszystkim rodzicem zostaje się do końca życia. To ciężka praca, od której nie możesz odpocząć. Przecież dzieci nie dadzą Ci miesiąca urlopu. Nieważne, że czujesz się fizycznie i psychicznie wyczerpany. Nie możesz powiedzieć swoim dzieciom, że nie dasz rady. One widzą w Tobie superbohatera. To ty powołałeś tych małych ludzi do życia i musisz wziąć na swoje barki całą odpowiedzialność za nie, przełamując niejednokrotnie swoje granice wytrzymałości.

Z drugiej strony rola menadżera w mojej branży jest bardzo obciążająca. Jestem odpowiedzialny za finanse, strategie firmy, ogromne kontrakty z różnymi instytucjami, personel i ich osobiste dramaty oraz pacjentów, którym de facto wydajemy trucizny, które w złym zestawieniu, albo w zbyt wysokiej dawce mogą zrobić człowiekowi krzywdę.

To bardzo odpowiedzialne stanowisko. Jak sobie z tym radzisz?

Przez wiele lat przepracowałem swoje podejście do mojej pracy. Przede wszystkim jest to dla mnie sposób na zdobywanie pieniędzy, aby utrzymać rodzinę. Zawsze, jeśli tylko stwierdzę, że jest to dla mnie za duże obciążenie, mogę z niej zrezygnować i poszukać czegoś spokojniejszego.

Czy rola menadżera rzutuje na Twoje relacje z bliskimi w domu i odwrotnie?

Z całą pewnością posiadanie dzieci ułatwia bycie szefem. Mają one wiele  wspólnych cech. Po pierwsze: lepiej zarządzam czasem, zarówno w domu, jak i w pracy. Po drugie jeśli opanowałeś sztukę rozmowy i manipulacji z dziećmi, to świetnie będzie się to również sprawdzać w kontaktach z pracownikami.

To cenne i przydatne. Czy doświadczyłeś również w swojej ścieżce zawodowej ciemniejszych stron trudnej roli menadżera?

Zajmując stanowisko zarządcze musisz się liczyć z dużymi obciążeniami psychicznymi i stresem. Niestety to powoduje z czasem, że stajesz się bardziej drażliwy, masz mniej cierpliwości dla swoich bliskich. W ostatniej pracy byłem ofiarą mobbingu ze strony przełożonych. To bardzo obniżyło poczucie mojej wartości, przez co sam byłem nie do zniesienia w domu.  Zdałem sobie sprawę, że w takim stanie nie mogę być dobrym ojcem i mężem. Zmieniłem pracę. Obecna praca wymaga ode mnie więcej, ale w końcu mam satysfakcję z pracy i rewelacyjną ekipę. Kiedy czuję, że moje baterie zaczynają się rozładowywać, biorę urlop i wyjeżdżamy gdzieś daleko. To zdecydowanie pomaga.

Czy jak sam jesteś rodzicem to łatwiej Ci jest zrozumieć nieplanowane sytuacje wśród pracowników w Twoim zespole?

Tak, zdecydowanie. Odkąd pojawiły się dzieci, całe moje życie zmieniło się tak bardzo, że nawet nie byłem sobie w stanie tego wyobrazić, kiedy ich jeszcze nie było. Jestem z natury osobą bardzo poukładaną i pedantyczną. Kiedyś lubiłem mieć wszystko dokładnie zaplanowane. Od kiedy moi synowie pojawili się w moim życiu okazało się, że wszelkie grafiki i plany nie mają sensu, bo codziennie i tak wydarza się coś niespodziewanego. Nasze życie to chaos, który próbujemy z żoną ogarnąć. Jednak musisz zmienić nastawienie. Albo idziesz z falą tego chaosu i totalnej spontaniczności, albo zwariujesz, próbując wrócić do dawnego porządku.

Czyli nie są dla Ciebie zaskoczeniem różne nieplanowane sytuacje Twoich pracowników?

Mój personel to głównie młodzi rodzice, więc każdego dnia biorę poprawkę na to, że kogoś może nie być. Kiedy mój pracownik komunikuje mi, że nie da dzisiaj rady albo nie będzie go jakiś czas, bo ma chore dziecko, to dla mnie żaden problem. Nauczyłem się szybko reorganizować grafik na nowo, bo nie ma sytuacji bez wyjścia. Dziecko dla rodzica jest sprawą priorytetową!

Jak zachowujesz balans między życiem prywatnym, a zawodowym? Rola menadżera jest zazwyczaj bardzo absorbująca. Mało, który szef pracuje „tylko” 8 godzin…

Ja i moja żona oboje jesteśmy kierownikami aptek. Oboje znamy plusy i minusy naszych stanowisk. Jednak balans między pracą a życiem prywatnym należy wypracować. Oczywistym jest fakt, że czasami zabieram pracę do domu, bo coś powinno być skończone na wczoraj. Jednak zawsze czas poświęcony na pracę w domu oddaję sobie z powrotem. Przede wszystkim pracuję na etacie 3 razy w tygodniu. Jestem dostępny dla mojej rodziny 4 dni w tygodniu. Nawet jeśli muszę coś dokończyć w domu to zajmuje mi to jakąś godzinkę albo dwie. Za to następnego dnia pojawiam się w pracy godzinę później. Mogę spokojnie odwieść syna do szkoły na 8. W aptece jestem koło 9. Oczywiście jeśli ktoś nie był szefem to nie zdaje sobie sprawy z tego, że praca menadżera czy kierownika to nie 160 godzin w miesiącu. To najczęściej praca, na którą spokojnie można osadzić ze 2 etaty. Nieważne czy pracujesz 7 dni w tygodniu, czy 3 dni w tygodniu, to robota musi być zrobiona. Nauczyłem się  pracować 2 razy szybciej i efektywniej. Dzięki temu mam wtedy znacznie więcej czasu dla żony, która jest dla mnie prawdziwym oparciem w trudnych sytuacjach.

Jakich szefów potrzebujemy w Polsce? Czy potrzebujemy zmian w zarządzaniu?

Pracuję już od wielu lat i miałem do czynienia z szefami w Polsce, jak i Wielkiej Brytanii, gdzie spędziłem około 5 lat, pracując w zawodzie. Zdecydowanie brytyjski model odpowiadał mi najbardziej. Przede wszystkim zbierając moje zawodowe doświadczenia zauważyłem, że atmosfera w pracy zależy przede wszystkim od szefa. To on powoduje, że pracownicy chcą lub nie chcą do niej przychodzić. Obejmując stanowisko kierownika powiedziałem sobie, że chcę być takim szefem, jakiego sam chciałbym mieć. Wybrałem opcję szefa-lidera.

Jednak w Polsce taka świadomość menadżerska to jeszcze nowość?

Niestety nadal w Polsce dominuje archetyp szefa (również wśród kierowników w moim wieku), którzy chcąc pokazać swoją władzę, krzyczą, poniżają i nie słuchają potrzeb swoich pracowników. Pracownik to nie niewolnik. W każdej chwili może odejść. Powiem szczerze, mi 2 razy w życiu zdarzyło się rzucić pracę z powodu złego szefa. Wyszedłem i już nigdy nie wróciłem. Ja jako szef-lider szkolę i pokazuję, a dopiero potem wymagam. Jeśli jest jakiś problem to rozmawiam z moimi pracownikami. Nie muszę nikomu udowadniać swojej wiedzy i siły – nie tędy droga. Zdrowe relacje wzajemnego szacunku szef-pracownik budują dobrą atmosferę w pracy.

Jakie lekcje z bycia menadżerem zapamiętasz na zawsze – co z tego doświadczenia przekażesz swoim dzieciom?

W przeciągu wielu lat nauczyłem się wiele i nadal się uczę swojej roli. Wartości jakie chciałbym wpoić moim synom to przede wszystkim szacunek do drugiego człowieka. Nieważne czy jest to pani sprzątająca w twoim gabinecie, czy chłopak rozwożący kanapki na lunch. To, że piastujesz wyższe stanowisko, nie uprawnia cię do poniżania lub agresji słownej w stosunku do drugiej osoby. To są ludzie, którzy mają swoje problemy, którzy są ojcami lub matkami. Dzięki nim nie muszę sobie zaprzątać i tak przeładowanej już głowy. Jestem im za to wdzięczny.

Czy Twoim zdaniem można być dobrym liderem w pracy, jeśli w domu są problemy?

To zależy co kryje się za tymi problemami.  Jestem osobą która umie oddzielić pracę zawodową o życia prywatnego. To dla mnie dwie zupełnie osobne czasoprzestrzenie. Kiedy przekraczam próg apteki wkładam swoją profesjonalną maskę. Nawet jeśli chwilę wcześniej pokłóciłem się z żoną, to nie daję tego po sobie poznać. Skupiam się na tym co ma być zrobione. Żartuję sobie ze współpracownikami. To mi pozwala nabrać dystansu do sprawy i ochłonąć. W rezultacie stwierdzam, że to była tylko pierdoła.

A jeśli to nie jest to tylko sprzeczka z żoną?

Sprawa ma się zupełnie inaczej kiedy problem jest długofalowy. Może to być kryzys małżeński, problemy z dziećmi, problemy finansowe itp. wtedy twoja głowa jest tak zaprzątnięta analizowaniem twojej trudnej sytuacji, że na niczym nie możesz się skupić. Każde zadanie wykonujesz 5 razy dłużej. Stajesz się sfrustrowany, bo zaległości narastają w tempie astronomicznym. Zaczyna przytłaczać cię sytuacja w domu i w pracy. To ostatni dzwonek, żeby wycofać się z życia zawodowego na chwilkę czyli po prostu iść na urlop w celu wyprostowania swoich prywatnych spraw. Wszyscy wiemy, że sfrustrowany szef to zły szef.

Dziękuję. To była inspirująca rozmowa. Jestem przekonany, że na rynku pracy potrzebujemy Szefów takich jak Ty.


*Damian Wojciechowski jest w związku małżeńskim od prawie 9 lat. Razem ze swoją żoną ma dwóch synów: Tomasza (7 lat) i Jakuba (2 lata). Od 11 lat pracuje w aptece, jako farmaceuta. Od 6 lat zajmuje stanowisko kierownicze. Jest kierownikiem apteki, w której pracuje 8 osób. Interesuje się fotografią. Wraz z żoną kocha góry. Starają się zaszczepić tego bakcyla w chłopakach, dlatego zabierają ich od najmłodszych lat w Tatry, Karkonosze albo szwajcarskie Alpy.

Nie możesz powiedzieć swoim dzieciom, że nie dasz rady. One widzą w Tobie superbohatera… [WYWIAD]

Jedna myśl na “Nie możesz powiedzieć swoim dzieciom, że nie dasz rady. One widzą w Tobie superbohatera… [WYWIAD]

  1. To ciekawe spojrzenie na stanowisko kierownicze z perspektywy rodzica.Przecież nie da się oddzielić tych dwóch światów,one bezustannie wpływają na siebie i oba są bardzo dynamiczne.Nie mam pracowników,ale miewałam szefów i szefowe.Wiem stąd,że Czynnik ludzki jest bardzo ważny w zarządzaniu.Przecież wykonywany zawód to tylko jedna z części składowych naszego życia,w gruncie rzeczy jesteśmy takimi samymi ludźmi i w dużym stopniu nasze pragnienia i potrzeby się pokrywają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry
Facebook